Negatywna kampania SLD przeciwko SDPL

marzec 31st, 2010

Warszawa, 31 marca 2010 r.

Członkinie i Członkowie
Socjaldemokracji Polskiej

Koleżanki i Koledzy!

W ostatnim czasie Socjaldemokracja Polska jest celem negatywnej kampanii ze strony kierownictwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej i opanowanych przez tą partię - dzięki kolaboracji z Prawem i Sprawiedliwością - mediów.

Wyjaśnił się cel kompromitującego układu, zwanego przez Jerzego Szmajdzińskiego „politycznym parasolem”, a zawartego między rzekomo lewicowym kierownictwem SLD i formacją narodowo-populistyczną, kwestionującą podstawowe wartości i kanony demokracji. Dla obecnego kierownictwa Sojuszu zasadniczym celem politycznym okazuje się być bezpardonowa walka z Socjaldemokracją Polską; walka, w której sprzymierzeńcem mogą być nawet ci, którzy doprowadzili do tragicznej śmierci Barbary Blidy.

Po pierwsze, kierownictwo SLD zabrania swoim posłom podpisywania się pod projektami ustaw Socjaldemokracji Polskiej. Zakaz ten dotyczył m.in. projektu ustawy zmierzającej do uporządkowania działań Komisji Majątkowej, przydzielającej mienie Kościołowi katolickiemu ze szkodą dla gmin i ich samorządów. Gdzie zginęła tak głośno wyrażana wola kierownictwa SLD walki o świecki charakter państwa?

Po drugie, kierownictwo SLD próbuje szerzyć zamieszanie w naszych szeregach poprzez szukanie chętnych do składania absurdalnych wniosków o przeprowadzenie referendum w sprawie samorozwiązania się partii.

Czego dowodem są tego typu prymitywne działania? Strachu. Wielkiego strachu przed polityczną klęską i popadnięciem w historyczny niebyt. Przyszłość lewicy nie leży bowiem w budowie archaicznego skansenu, lecz w tworzeniu nowoczesnej socjaldemokratycznej formacji zdolnej do zrównoważenia polskiej sceny politycznej.

Koleżanki i Koledzy!

W obliczu tych niecnych działań kryjących niepewność własnych racji i brak autentycznego programu, deklaruję wolę dalszej walki o sukces naszej partii, o nasz wspólny sukces. Deklaruję chęć jeszcze częstszych spotkań z naszymi sympatykami w całym kraju, a także z tymi wyborcami, których dopiero chcemy przekonać do naszych racji. Deklaruję również wolę spotykania się z szeregowymi członkiniami i członkami SLD, którzy chcą w Polsce nowoczesnej, europejskiej formacji lewicowej. Na każdy sygnał jestem gotów znaleźć czas i siły, by spotkać się nawet w najmniejszej miejscowości z tymi, którzy takim spotkaniem będą zainteresowani.

Niech ci, którzy przez uprawianie polityki rozumieją jedynie oglądanie się w przeszłość, zwalczanie partnera na lewicy nieczystymi chwytami oraz ubijanie cynicznych interesów z prawicą, wiedzą, że istnieje atrakcyjna socjaldemokratyczna alternatywa.

Alternatywa, która ma przyszłość.

                    /-/ Wojciech Filemonowicz
Przewodniczący Socjaldemokracji Polskiej

Fachowiec, ale nie z PO-PiS-u

styczeń 10th, 2008

Lubelski WUP jest jednym z najlepszych w kraju. Jacek Gallant, b. wiceprezydent Lublina kieruje nim nieprzerwanie od ośmiu lat. Zdaje się, że to właśnie polityczna przynależność dyrektora jest głównym, choć oficjalnie, rzecz jasna, niepodnoszonym argumentem za jego odwołaniem dla POPiS- owego zarządu województwa z marszałkiem Jarosławem Zdrojkowskim z Prawa i Sprawiedliwości na czele. Marszałek zresztą kilka miesięcy temu rozszerzył skład Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia z 15 do 27 osób (zmiana nastąpiła w trakcie kadencji rady).

Obecnie, zgodnie z nowymi przepisami, opinia rad w kwestii odwoływania szefów WUP-ów nie jest marszałkom regionów potrzebna. Ale i tak .nowa” lubelska WRZ wydała Zdrojkowskiemu opinię, iż Gallanta można zwolnić z zajmowanego stanowiska. Nieoczekiwanie przeciw niemu opowiedzieli się ci sami ludzie, którzy od lat twierdzili, że Jacek Gallant swoje obowiązki wykonuje w sposób kompetentny.

Zdanie zmienili przede wszystkim ludzie związani z PSL-em. W świetle tego, iż ludowcy są brani pod uwagę w spodziewanych w najbliższych tygodniach przesileniach w sejmiku i zarządzie województwa, pytanie, za jaką cenę, zdaje się być jak najbardziej trafne…

Ostatnio do nagonki na Gallanta posłużyły odkryte rzekome braki w sprzęcie biurowym WUP. Fakt, iż owe „braki” są skutkiem źle przeprowadzonej inwentaryzacji (za co został ukarany upomnieniem przewodniczący komisji inwentaryzacyjnej, który zresztą z pracy w WUP sam się zwolnił), pomija się milczeniem. Za to w miejscowej prasie pojawiają się symptomy przecieków kontrolowanych z urzędu marszałkowskiego – metody z powodzeniem wykorzystywanej przeciw Gallantowi od dawna.

Kłopoty dyrektora lubelskiego WUP ciągną się właściwie znacznie dłużej, bo już poprzedni zarząd województwa – koalicja części PSL z LPR i (poniekąd) również PiS-em - szczuł na niego, ile się dało. Merytorycznie Gallantowi nigdy jednak nie udało się nic zarzucić, a zarządzana przezeń jednostka mimo rzucania kłód pod nogi spełniała swoje zadania. Być może, właśnie ze względu na długotrwałość procesu walki z Gallantem i prób jego niszczenia, dyrektor powinien rozważyć, czy nie jest po prostu ofiarą mobbingu ze strony przełożonych - w tym przypadku członków zarządu województwa lubelskiego. To już jest jednak sprawa dla inspekcji pracy oraz niezawisłego sądu.

TYMOTEUSZ ISKRZAK

Źródło: „Trybuna” – 10.01.2008

Czy Jacek Gallant straci pracę?

listopad 13th, 2007

Marszałek województwa już raz próbował odwołać dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Jacka Gallanta, byłego radnego i czołowej postaci SDPL w Lublinie. Teraz sprawa wraca. Sam dyrektor zapowiada, że znajdzie ona finał w sądzie.

Jacek Gallant od siedmiu lat jest dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy. Przed kilkoma miesiącami zawisły nad nim czarne chmury. W lipcu zakończyła się kontrola w WUP. Kontrolerzy mieli wiele zastrzeżeń - m.in. braki w sprzęcie elektronicznym. Gallant raportu końcowego nie podpisał, uważając m.in. że kontrolę przeprowadziły osoby niekompetentne. Jej wyniki spowodowały jednak, że już we wrześniu marszałek województwa Jarosław Zdrojkowski chciał odwołać Gallanta.

Zgodnie z obowiązującym wtedy prawem musiała się na to zgodzić Wojewódzka Rada Zatrudnienia. Marszałek, żeby mieć w niej większość, powiększył jej skład z 15 do 27 osób. Wówczas lokalne SDPL podniosło głos, że to działanie bezprawne. - Władza ma prawo dobierać sobie ludzi i odwoływać dyrektorów, z którymi nie układa im się współpraca. Ale nie może tego robić w taki sposób - mówiła we wrześniu Izabella Sierakowska. Sam Gallant twierdzi, że trzy osoby zostały wybrane ze złego klucza: przedstawiciel Ochotniczego Hufca Pracy w ogóle nie ma prawa być w radzie, a powołanie dwóch kolejnych osób z “Solidarności” narusza proporcje między związkami zawodowymi a pracodawcami.

Teraz sprawa odwołania dyrektora wraca. Urząd marszałkowski ma gotowy protokół pokontrolny. Gallant napisał 30-stronicowe uzasadnienie, dlaczego go nie podpisał, ale urząd nie uwzględnił wyjaśnień dyrektora.

Protokół trafi najpierw do prawników urzędu marszałkowskiego, a następnie na biurka wszystkich członków zarządu województwa. Jak przyznają urzędnicy, jest duże prawdopodobieństwo, że Gallant pożegna się ze stanowiskiem. Drogę do jego odwołania otwiera nowa ustawa dotycząca WRZ. W jej myśl rada jedynie opiniuje wniosek o odwołanie, ale marszałek nie musi jej uwzględnić.

- Z informacji, jakie posiadam, zostały wyczerpane wszystkie środki wyjaśniające. Teraz czekamy tylko na raport - mówi Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek odpowiedzialny za WUP.

Sprawa ma stanąć na jednym z najbliższych posiedzeń zarządu województwa, dokument musi przejść odpowiednią drogę urzędową. - Będziemy nad nim dyskutować. Wszystko zależy od tego, jak przedstawi sprawę wicemarszałek Grabczuk - mówi Zdrojkowski. - Do tej pory wszystkie decyzje zarządu przechodziły proporcją głosów 5:0.

Gallant uważa całą sprawę za akcję czysto polityczną. - Jeśli zostanę odwołany, to bezprawnie. Marszałek niezgodnie z prawem rozszerzył skład rady. Mam opinie prawników i ministerstwa pracy i polityki społecznej, które wykorzystam podczas sprawy sądowej - zapowiada i zastrzega, że jeśli będzie ogłoszony konkurs na nowego dyrektora to w nim wystartuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin – 13 listopada 2007

Awantura o Jacka Gallanta

wrzesień 20th, 2007

Marszałek województwa zamierza odwołać dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Jacka Gallanta, z SDPL. Chce to zrobić politycznym podstępem, przy okazji łamiąc prawo.

Władza ma prawo dobierać sobie ludzi i odwoływać dyrektorów, z którymi nie układa im się współpraca. Ale nie może tego robić w taki sposób - oświadczyła Izabella Sierakowska. Jacek Gallant od siedmiu lat kieruje WUP, jednostką podległą marszałkowi. Informacje o jego odwołaniu pojawiały się już po ostatnich wyborach samorządowych, po których władzę w województwie przejęła koalicja PO-PiS. W czerwcu, na zlecenie marszałka, w WUP zaczęła się trwająca do 28 sierpnia kontrola sprawdzająca. Druga, tzw. doraźna, trwała od 13 czerwca do końca lipca.

M.in. wyniki tych audytów mają być podstawą do odwołania Gallanta. Wkrótce sprawa ma stanąć na zarządzie województwa. Do odwołania Gallanta potrzebna jest jednak zgoda Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia, którą kilka tygodni temu marszałek Zdrojkowski poszerzył o 12 członków (dotychczas liczyła 15 osób, wybieranych na czteroletnią kadencję). - Dzięki umieszczeniu swoich ludzi marszałek ma większość w radzie i będzie mógł bez problemu odwołać dyrektora Gallanta - uważa Krzysztof Szydłowski, szef SDPL w Lublinie. - Tylko że w trakcie trwającej kadencji skład rady można uzupełnić w wyjątkowej sytuacji.

Dorota Goluch, rzecznik marszałka, wyjaśnia: - Uzupełnienie WRZ związane jest z nowym okresem programowania dla funduszy strukturalnych na lata 2007-2013. Poza tym według ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy liczba członków rady nie jest limitowana.

Zdaniem liderów SDPL marszałek “jaskrawie i ewidentnie złamał prawo”. - A przecież mógł poczekać na nowelizację tej ustawy, która czeka już na podpis prezydenta. W świetle przygotowywanych przepisów, chcąc odwołać dyrektora WUP, marszałek nie będzie musiał pytać o zgodę WRZ. Wystarczy, że zasięgnie jej opinii, ale ta nie będzie dla niego wiążąca - tłumaczył Szydłowski. - Być może już kogoś szykuje na to stanowisko? - zastanawia się. I dodaje: - Gallant na pewno pójdzie do sądu. I wygra ten proces.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Becik, dzieci - i co dalej?

marzec 25th, 2006

Odpowiedź na pytanie, skąd się biorą dzieci, wbrew pozorom wcale nie jest prosta. Jedno jest pewne - nie wezmą się z becikowego.
Żyjemy coraz dłużej, a mamy coraz mniej dzieci, które mogłyby pracować na nasze emerytury i płacić za rosnące koszty naszych chorób. To problem, któremu od lat próbują stawić czoło europejskie rządy. Jak jednak skłonić obywateli do posiadania większej liczby potomstwa? By znaleźć sposób, trzeba najpierw wiedzieć, dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci. Przeczytaj więcej »

Największe tajemnice świata

czerwiec 3rd, 2005

Były zastępca szefa FBI przyznał niedawno, że był “Głębokim Gardłem” - informatorem, który ujawnił dziennikarzom kulisy afery Watergate. Wyzanie to, uczynione ponad trzydzieści lat od afery, która doprowadziła do usunięcia prezydenta Nixona z urzędu, wyjaśniło jedną z największych tajemnic współczesnego świata. Serwis BBC podaje listę dziesięciu innych kwestii, które wciąż pozostają niewyjaśnione.

Na pierwszym miejscu listy BBC znajduje się mało znany w Polsce epizod z historii USA. W 1975 roku z restauracji w Detroit „zniknął” były przywódca jednego z najsilniejszych amerykańskich związków zawodowych, Jimmy Hoffa. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. Jego historia została sfilmowana przez Danny’ego DeVito, a główną rolę zagrał Jack Nicholson.

Wśród największych tajemnic wg BBC znajduje się oczywiście pytanie, czy Lee Harwey Oswald, zamachowiec, który zabił Johna F. Kennedy’ego, działał sam. Oswald został aresztowany wkrótce po zamachu w 1963 i zastrzelony zanim zdążył złożyć zeznania. W 1979 roku komisja Kongresu USA stwierdziła, że na nagraniu magnetofonowym słychać cztery strzały padające z dwóch różnych kierunków. Oznacza to, że Oswald miał wspólnika. Nigdy jednak nie wyjaśniono kim on był, ani na czyje zlecenie działali zamachowcy.

Przed tajemnicą Oswalda, na liście BBC znajduje się tajemnica… receptury Coca-Coli. Przepis na jeden z najbardziej znanych napojów świata ukryty jest w bankowym sejfie gdzieś w Georgii. Dokładne miejsce znane jest tylko kilku szefom koncernu. Dociekanie receptury Coli poprzez analizę chemiczną napoju nie dało jeszcze podobno zadowalającego rezultatu.

BBC zastanawia się również, gdzie znajduje się oryginalny piłkarski Puchar Świata. W 1970 roku puchar trafił do Brazylii, której reprezentacja trzeci raz wygrała mistrzostwa. W 1983 nagroda została skradziona. Pucharu nigdy nie odnaleziono. Podejrzewa się, że złodzieje po prostu przetopili złote trofeum.

Listę tajemnic zamyka intrygujące pytanie: która z kluczowych postaci przygód Harry’ego Pottera zostanie zamordowana w następnym tomie powieściowego cyklu o małym czarodzieju. Morderstwo zapowiedziała autorka serii JK Rowling. Ta tajemnica, w przeciwieństwie do wcześniejszych, nie będzie jednak zbyt długo czekała na wyjaśnienie. „Harry Potter and Half-Blood Prince” ukaże się już w lipcu.

Pod oryginalną listą zaprezentowaną przez BBC pojawiły się od razu komentarze, w których internauci dodają inne “największe tajemnice”. Ważne miejsce zajmują wśród nich klasyczne pytania „religijne”. Ktoś z Kaliforni chciałby wiedzieć, co działo się z Chrystusem między 12 i 30 rokiem życia. Peter Bishop z Londynu pyta, czy zaginiona Arka Przymierza znajduje się w rękach jakiegoś prywatnego kolekcjonera, który zbiera również inne religijne artefakty. Inny internauta chciałby wyjaśnić „prawdziwą” treść trzeciej tajemnicy fatimskiej (tajemnica ta została ujawniona przez Watykan w 2000 roku, ale to nie satysfakcjonuje dociekliwego badacza).

Inną ważną grupą są pytania „kosmiczne”. Jimi Preston chciałby wiedzieć, czy człowiek rzeczywiście stanął na Księżycu. Dodaje, że przy obecnym stanie wiedzy i możliwościach technologicznych nie jest problemem znalezienie ostatecznego dowodu na to, że… ludzie nigdy na Księżyc nie dolecieli. Z kolei Jon Hill pyta, czy „obcy” kiedykolwiek wylądowali na Ziemi. Szczególnie intryguje go, czy UFO było w Roswell.

Kilku internautów pragnie wyjaśnić spiskowe teorie, modne w społeczeństwie amerykańskim. Pewien mieszkaniec Chicago pyta, czy Narodowa Agencja Bezpieczeństwa podsłuchuje „ze względów bezpieczeństwa” wszystkie rozmowy telefoniczne prowadzone na terytorium USA. Roy Bailey chce wiedzieć, czy istnieje grupa wpływowych Amerykanów, którzy rządzą światem. Grupa miałaby się nazywać „Majestic 12”. Bailey chciałby poznać nazwiska owej dwunastki.

Jeszcze bardziej fundamentalne pytanie zadaje Paul Trigger z Brighton: „Czy święty Mikołaj rzeczywiście rozsyła swoje prezenty po całym świecie w ciągu jednej nocy?” - pyta. Z kolei Chris z Ruislip za największą tajemnicę uznaje niewyjaśnioną kwestię, co było pierwsze - jajko czy kura. Bez odpowiedzi pozostanie też zapewne pytanie Petera z Kingston, który nie może zrozumieć, dlaczego zdrowi i wydawać by się mogło inteligentni ludzie oglądają opery mydlane.

BBC 03 czerwca 2005

Najstarsza osada targowa

marzec 20th, 2005

Lublin leży na wschodzie Polski. Liczy obecnie około 400 tysięcy mieszkańców i zajmuje powierzchnię 14.750 ha. Jest największym miastem po prawej stronie Wisły.

Za punkt ustalający położenie miasta, przyjmujemy pogranicze starego
i nowszego Lublina, Bramę Krakowską. Jej położenie geograficzne przedstawia
się następująco: długość 22o34′ 13″ na wschód od Greenwich, szerokość
51o14′ 53″ na północ od równika.

Położone w północnej części Wyżyny Lubelskiej, w sąsiedztwie nizin
środkowopolskich Mazowsza i Polesia Lubelskiego miasto, zachwyca turystów
ukształtowaniem terenu. Przeczytaj więcej »