Czy Jacek Gallant straci pracę?
Marszałek województwa już raz próbował odwołać dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Jacka Gallanta, byłego radnego i czołowej postaci SDPL w Lublinie. Teraz sprawa wraca. Sam dyrektor zapowiada, że znajdzie ona finał w sądzie.
Jacek Gallant od siedmiu lat jest dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy. Przed kilkoma miesiącami zawisły nad nim czarne chmury. W lipcu zakończyła się kontrola w WUP. Kontrolerzy mieli wiele zastrzeżeń - m.in. braki w sprzęcie elektronicznym. Gallant raportu końcowego nie podpisał, uważając m.in. że kontrolę przeprowadziły osoby niekompetentne. Jej wyniki spowodowały jednak, że już we wrześniu marszałek województwa Jarosław Zdrojkowski chciał odwołać Gallanta.
Zgodnie z obowiązującym wtedy prawem musiała się na to zgodzić Wojewódzka Rada Zatrudnienia. Marszałek, żeby mieć w niej większość, powiększył jej skład z 15 do 27 osób. Wówczas lokalne SDPL podniosło głos, że to działanie bezprawne. - Władza ma prawo dobierać sobie ludzi i odwoływać dyrektorów, z którymi nie układa im się współpraca. Ale nie może tego robić w taki sposób - mówiła we wrześniu Izabella Sierakowska. Sam Gallant twierdzi, że trzy osoby zostały wybrane ze złego klucza: przedstawiciel Ochotniczego Hufca Pracy w ogóle nie ma prawa być w radzie, a powołanie dwóch kolejnych osób z “Solidarności” narusza proporcje między związkami zawodowymi a pracodawcami.
Teraz sprawa odwołania dyrektora wraca. Urząd marszałkowski ma gotowy protokół pokontrolny. Gallant napisał 30-stronicowe uzasadnienie, dlaczego go nie podpisał, ale urząd nie uwzględnił wyjaśnień dyrektora.
Protokół trafi najpierw do prawników urzędu marszałkowskiego, a następnie na biurka wszystkich członków zarządu województwa. Jak przyznają urzędnicy, jest duże prawdopodobieństwo, że Gallant pożegna się ze stanowiskiem. Drogę do jego odwołania otwiera nowa ustawa dotycząca WRZ. W jej myśl rada jedynie opiniuje wniosek o odwołanie, ale marszałek nie musi jej uwzględnić.
- Z informacji, jakie posiadam, zostały wyczerpane wszystkie środki wyjaśniające. Teraz czekamy tylko na raport - mówi Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek odpowiedzialny za WUP.
Sprawa ma stanąć na jednym z najbliższych posiedzeń zarządu województwa, dokument musi przejść odpowiednią drogę urzędową. - Będziemy nad nim dyskutować. Wszystko zależy od tego, jak przedstawi sprawę wicemarszałek Grabczuk - mówi Zdrojkowski. - Do tej pory wszystkie decyzje zarządu przechodziły proporcją głosów 5:0.
Gallant uważa całą sprawę za akcję czysto polityczną. - Jeśli zostanę odwołany, to bezprawnie. Marszałek niezgodnie z prawem rozszerzył skład rady. Mam opinie prawników i ministerstwa pracy i polityki społecznej, które wykorzystam podczas sprawy sądowej - zapowiada i zastrzega, że jeśli będzie ogłoszony konkurs na nowego dyrektora to w nim wystartuje.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin – 13 listopada 2007