Awantura o Jacka Gallanta
Marszałek województwa zamierza odwołać dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Jacka Gallanta, z SDPL. Chce to zrobić politycznym podstępem, przy okazji łamiąc prawo.
Władza ma prawo dobierać sobie ludzi i odwoływać dyrektorów, z którymi nie układa im się współpraca. Ale nie może tego robić w taki sposób - oświadczyła Izabella Sierakowska. Jacek Gallant od siedmiu lat kieruje WUP, jednostką podległą marszałkowi. Informacje o jego odwołaniu pojawiały się już po ostatnich wyborach samorządowych, po których władzę w województwie przejęła koalicja PO-PiS. W czerwcu, na zlecenie marszałka, w WUP zaczęła się trwająca do 28 sierpnia kontrola sprawdzająca. Druga, tzw. doraźna, trwała od 13 czerwca do końca lipca.
M.in. wyniki tych audytów mają być podstawą do odwołania Gallanta. Wkrótce sprawa ma stanąć na zarządzie województwa. Do odwołania Gallanta potrzebna jest jednak zgoda Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia, którą kilka tygodni temu marszałek Zdrojkowski poszerzył o 12 członków (dotychczas liczyła 15 osób, wybieranych na czteroletnią kadencję). - Dzięki umieszczeniu swoich ludzi marszałek ma większość w radzie i będzie mógł bez problemu odwołać dyrektora Gallanta - uważa Krzysztof Szydłowski, szef SDPL w Lublinie. - Tylko że w trakcie trwającej kadencji skład rady można uzupełnić w wyjątkowej sytuacji.
Dorota Goluch, rzecznik marszałka, wyjaśnia: - Uzupełnienie WRZ związane jest z nowym okresem programowania dla funduszy strukturalnych na lata 2007-2013. Poza tym według ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy liczba członków rady nie jest limitowana.
Zdaniem liderów SDPL marszałek “jaskrawie i ewidentnie złamał prawo”. - A przecież mógł poczekać na nowelizację tej ustawy, która czeka już na podpis prezydenta. W świetle przygotowywanych przepisów, chcąc odwołać dyrektora WUP, marszałek nie będzie musiał pytać o zgodę WRZ. Wystarczy, że zasięgnie jej opinii, ale ta nie będzie dla niego wiążąca - tłumaczył Szydłowski. - Być może już kogoś szykuje na to stanowisko? - zastanawia się. I dodaje: - Gallant na pewno pójdzie do sądu. I wygra ten proces.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin